Powszechny zza kulis

Wyróżniony
Skomentuj jako pierwszy! 2019-12

Rozmowa z Edwardem Kołtkiem (kierownikiem technicznym) i Andrzejem Kowalskim (zastępcą kierownika technicznego) Teatru Powszechnego w Łodzi

Powszechny zza kulisPrzed każdą premierą zawsze pada wiele pytań do reżysera, autora muzyki czy scenografii. Wcale nie mniej od nich napracują się nad przedstawieniem ludzie, których nazwiska nie pojawiają się na afiszach i w programie spektaklu. To tzw. pion techniczny – proszę powiedzieć, jakimi sprawami zajmuje się w teatrze ten zespół?

Edward Kołtek: Można by powiedzieć żartobliwie, że zajmuje się wszystkim – od czystych toalet po scenografię, od zaopatrzenia w papier do drukarek po zakup kostiumów dla aktorów. Podczas przygotowań do premier pracujemy z realizatorami nad scenografią czy rekwizytami… Co prawda w trochę inny sposób niż dawniej, kiedy wszystko od początku do końca powstawało w teatralnych pracowniach – w stolarni, ślusarni, perukarni. Pracuję w teatrze od 1982 roku i widzę ewolucję, którą przeszedł teatr.

Andrzej Kowalski: Tak, wiele się zmieniło. Pamiętam to, bo z Powszechnym jestem związany od dziecka. Dosłownie! W dziale technicznym pracowali moi dziadkowie, potem mój tata. Cała moja rodzina mieszkała w kamienicy naprzeciwko Teatru. Trudno mi uwierzyć, ale sam pracuję tu już trzecią dekadę, czyli od 1993 roku. Pamiętam czasy, kiedy na etatach było tutaj ponad 200 osób! Kilkanaście sprzątaczek, montażystów, kilku krawców, stolarzy – armia ludzi.

E.K: Teatr musi iść z duchem czasu. Dzisiaj na etatach mamy w sumie około 50 osób, ale współpracujemy na stałe z wieloma firmami zewnętrznymi i fachowcami. W praktyce bardzo się to sprawdza. Reforma, którą stopniowo wprowadzała dyrektor Ewa Pilawska na zasadzie ewolucji, a nie rewolucji, dała temu miejscu nowoczesne zarządzanie.

Ile osób z zespołu technicznego bierze zazwyczaj udział w przygotowaniu przedstawienia?

A.K.: Tylu, ile jest potrzeba – realizatorzy to określają. Oświetleniowcy, akustycy, modelator, montażyści, zaopatrzeniowiec, garderobiane, fryzjerka-charakteryzatorka. Wszyscy z zespołu mają swoją rolę.

Powszechny zza kulisJak Pan godzi pracę z tyloma – tak przecież różnymi – specjalistami?

E.K.: Na tym polega magia teatru. Jeśli wszystkie trybiki w teatralnej maszynie sprawnie działają, widz może zobaczyć dobry spektakl.

Które z dotychczas przygotowanych z Pana udziałem przedstawień stawiało najwięcej wyzwań i dlaczego?

E.K.: Trudno powiedzieć, bo każda premiera to inne wyzwanie, bo każdy spektakl jest inny. Dużym sprawdzianem jest też zawsze organizacja kolejnych edycji Międzynarodowego Festiwalu Sztuk Przyjemnych i Nieprzyjemnych. Za to satysfakcja z efektów jest ogromna.

A.K.: Dzięki wyzwaniom otwierają się nowe możliwości. Bardzo się cieszę, że w miejscu, które traktuję jak drugi dom, dostałem od dyrektor Ewy Pilawskiej szansę, by się rozwijać oraz motywację do uzupełnienia wykształcenia. Zaczynałem jako montażysta, potem byłem brygadzistą sceny, obecnie pracuję jako zastępca kierownika technicznego.

Jakie wyzwania techniczne stawia scena Teatru Powszechnego i czy jej obsługa jest trudna?

A.K.: Mamy dwie sceny. Mała działa od 7 lat – w miejscu, gdzie dawniej było podwórko. Zanim powstała, mało kto wierzył, że można tam zbudować scenę. A teraz mamy nowoczesny obiekt z parkiem oświetleniowym i nagłośnieniowym z prawdziwego zdarzenia.

E.K.: Z kolei Duża Scena bardzo potrzebuje modernizacji. Jesteśmy jedynym teatrem w Łodzi, który nie doczekał się remontu. Właściwie wszystko było na dobrej drodze, ale jakiś czas temu dwójka anonimowych ekspertów pozbawiła nas pieniędzy z Unii. Nie zgadzamy się z tą decyzją i obecnie trwa sprawa przed Wojewódzkim Sądem Administracyjnym. Wierzymy w pozytywne rozwiązanie, bo Teatr Powszechny, który kocha publiczność, po prostu na to zasługuje.

Rozmawiała Beata Ostojska

(0 głosów)
Wyświetlony 779 razy

Więcej w tej kategorii:

Targi Norymberskie: 25 lat razem »

Skomentuj

Upewnij się, że wymagane pola oznaczone gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.